Zacznijmy od obrazu, który najlepiej tłumaczy to, co wydarzyło się w Raleigh. William Carrier, napastnik Hurricanes, chłopak wychowany w Quebecu, po meczu nie musiał szukać daleko, żeby znaleźć kibica Montrealu: jego żona przez całe spotkanie trzymała kciuki za rywali. Niby anegdota, niby detal. Ale coś w tym jest. Gdy własny napastnik drużyny nie potrafi przekonać żony, żeby kibicowała Carolinie, a nie rywalowi z rodzinnego miasta.

Hurricanes zainkasowali pierwszą porażkę w fazie pucharowej 2026 roku. Wynik 2:6, triumf Canadiens, kompromitacja w pierwszej tercji i zdjęcia zawodników Karoliny siedzących na ławce z minami, jakby właśnie oglądali film, w którym sami są ofiarami. Trener Rod Brind’Amour powiedział po meczu krótko: „Nasi czołowi zawodnicy mieli ciężką noc i to nie wystarczy o tej porze sezonu.” Zwięźlej nie dało się podsumować katastrofy.

Nieperfekcyjny faworyt

Hurricanes weszli w tę serię jako absolutni faworyci i z dorobkiem, jakiego nie widziano od dekad. Jako pierwsza drużyna od 1987 roku wygrali dwie pierwsze rundy z kompletem zwycięstw, kończąc je bilansem 8-0. Efekt uboczny: przerwa między ostatnim meczem a konfrontacją z Montrealem wyniosła 12 dni, najdłuższa pauza drużyny w fazie pucharowej od co najmniej 100 lat. Ostatni mecz Karoliny przed tym spotkaniem: 9 maja. Ostatni mecz Montrealu: 18 maja. Dziewięć dni różnicy. Na papierze to pozorny drobiazg. Na lodzie okazało się zderzeniem dwóch zupełnie różnych rzeczywistości.

Montreal grał w tym czasie. Dosłownie. Dwa razy walczył w siódmych meczach, eliminując Tampa Bay Lightning, a później Buffalo Sabres w najdramatyczniejszych seriach tych play-offów. Drużyna hartowana w boju, rozgrzana, pewna swoich schematów. Hurricanes tymczasem czekali. Trenowali, odpoczywali, oglądali mecze i starali się utrzymać rytm, który z każdym dniem był coraz trudniejszy do zachowania. Statystyki są bezlitosne: drużyny z przerwą dłuższą niż 10 dni w fazie pucharowej nie wygrały żadnego meczu w czterech próbach w tym sezonie. CAR właśnie dołączyła do tej grupy.

Jest też inny licznik. Hurricanes ponieśli ósmą z rzędu porażkę w pierwszym meczu finału konferencji. Bilans przez całą historię klubu: zero zwycięstw i siedem porażek w meczach otwarcia tej rundy. Żadna drużyna w lidze nie ma tak fatalnej wizytówki w tym konkretnym momencie sezonu. Można by powiedzieć, że to przypadek, pech, zbieg okoliczności. Można by. Ale trudno się oprzeć wrażeniu, że coś w tej drużynie sprawia, że na tym progu potyka się systematycznie.

33 sekundy i koniec złudzeń

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni
22 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni
60 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni
108 zł
Anuluj

2 KOMENTARZE

  1. Super analiza. Tylko jedna uwaga, Canadiens nie wygrali pierwszego meczu w Buffalo. Na szczęście nie przeszkodziło im to w awansie do finału.

Comments are closed.