Kanadyjczycy w finale Hlinka Gretzky Cup nie pokonali Amerykanów, oni ich zjechali jak walec drogowy zjeżdża świeżo położony asfalt, nie patrząc, czy ktoś jeszcze stoi na poboczu. I szczerze mówiąc, cała reszta tego turnieju, cała ta tygodniowa karuzela w Edmonton, może iść się przebrać, bo to właśnie ten jeden mecz będzie się pamiętać najdłużej.

Zacznijmy od tego, że obie drużyny wchodziły do finału z kompletem zwycięstw. Cztery mecze, cztery wygrane, po obu stronach lodowiska. Amerykanie w fazie grupowej i półfinale stracili łącznie osiem bramek w czterech spotkaniach. W finale? Też osiem. W jednym meczu. Ktoś powinien im wytłumaczyć, że matematyka w hokeju potrafi być bezlitosna.

Półfinały, czyli preludium do rzezi

Zanim doszło do finałowej egzekucji, oba mecze półfinałowe same w sobie zasługiwały na osobny wieczór przy telewizorze. USA rozprawiło się ze Słowacją 5:2, choć początek wcale na to nie wskazywał, bo Patrik Rychlik otworzył wynik już w czwartej minucie. Amerykanie odpowiedzieli dopiero pod koniec pierwszej tercji golem Gavina Burcara z przewagi, ale od tego momentu przejęli kontrolę nad meczem niemal całkowicie. Nash Roed strzelił dwa razy z rzędu na początku drugiej odsłony, Rychlik jeszcze raz zbliżył Słowaków, tym razem również z przewagi, ale to był ostatni moment, w którym mieli cokolwiek do powiedzenia. Ethan Sung dobił rywali w trzeciej tercji, a Roed skompletował hat tricka niemal w ostatniej minucie. Burcar zresztą zanotował w tym meczu cztery punkty i było widać, że rośnie mu apetyt na coś więcej niż tylko udany turniej.

Drugi półfinał, Kanada kontra Finlandia, był dużo bardziej nerwowy, niż sugeruje ostateczny wynik 6:3. Finowie zaczęli świetnie, Olli Kylmälä otworzył wynik z przewagi po zaledwie kilku minutach gry, a w pewnym momencie mieli aż osiem strzałów na jeden Kanady. Landon DuPont doprowadził jednak do wyrównania jeszcze w pierwszej tercji, a w drugiej obie drużyny wymieniały ciosy niemal punkt za punkt, Max Poikela dla Finlandii, Benjamin Veitch dla Kanady. Później w grze pojawiły się dwie bramki Kanady po przeglądzie sędziowskim, Malik L’Italien i Jaakko Wycisk podwyższyły na 4:2, a Finowie wcale się nie poddali, bo Kylmälä domknął dublet i zrobiło się nerwowo na niecałe dziesięć minut przed końcem. Ostatecznie o wszystkim zdecydowały kolejne trafienia Veitcha i Kaydena Stroedera, który dołożył gola z ułamkiem sekundy na zegarze. Ten mecz pokazał, że Kanadyjczycy potrafią też cierpieć, nie tylko rozjeżdżać rywali, i że Finlandia ma w składzie zawodników, którzy potrafią sprawić kłopoty każdemu.

Finał, czyli lekcja pokory znad Missisipi

Zaczęło się błyskawicznie. Brock Englund otworzył wynik już po 84 sekundach, a zanim pierwsza tercja zdążyła się rozpędzić, na tablicy było już 3:0 dla gospodarzy, bo do głosu doszedł jeszcze Maddox Schultz. Amerykanie złapali chwilę oddechu, gdy Gunnar Conboy strzelił na 97 sekund przed końcem pierwszej odsłony, i przez moment można było łudzić się, że to będzie walka. Nie była. W drugiej tercji Kanadyjczycy jechali dalej, Benjamin Veitch, ponownie Schultz i Liam Pue dołożyli po trafieniu, a wynik 6:1 zamykał sprawę na długo przed syreną. Do tego jeszcze Pue i Jaakko Wycisk w trzeciej tercji, i mamy 8:1. Kropka.

Co ciekawe, w tym meczu

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni
22 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni
60 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni
108 zł
Anuluj