Osiem lat, 6,6 miliona dolarów rocznie i 71 meczów w NHL za całe doświadczenie. Brzmi ryzykownie, dopóki nie zerknie się w liczby.

Widziałem te komentarze pod informacją o przedłużeniu kontraktu Noah Ostlunda i szczerze, chciało mi się śmiać. „Kto to w ogóle jest.” „Kolejny przepłacony Szwed.” Ludzie, ogarnijcie się. To nie jest przepłacenie. To może być najlepsza transakcja tygodnia w lidze, w której akurat teraz każdy klub próbował zdążyć przed zamknięciem kasy.

Bo to jest dokładnie to, co się w Buffalo wydarzyło: zdążyli. W poniedziałek, tuż przed tym jak w środę o północy nowy układ zbiorowy skrócił maksymalny czas kontraktu z ośmiu do siedmiu lat, Sabres podpisali z 22-letnim napastnikiem umowę na osiem lat i 52,8 miliona dolarów. Średniorocznie wychodzi 6,6 miliona, czyli 5,81 procent limitu płac. Kontrakt rusza dopiero w sezonie 2027/2028 i ciągnie się aż do 2034/2035, kiedy Ostlund skończy 31 lat i zostanie nieograniczonym wolnym agentem, bogatszym o wspomniane 52,8 miliona. Klauzula ochrony przed wymianą obejmująca siedem klubów zaczyna działać od 2030 roku. Innymi słowy: Buffalo kupiło bilet na cały sezon, zanim ktokolwiek zdążył podnieść cenę.

A cena akurat w tym tygodniu szła w górę jak temperatura przed burzą. Ryan Leonard z Washington wziął 10,5 miliona średniorocznie na osiem lat. Drake Batherson z Ottawy też zdążył przed zamknięciem okienka. Na tym tle 6,6 miliona za Ostlunda to nie jest ryzyko. To jest okazja, jaką normalnie znajduje się na wyprzedaży, a nie w sklepie z pełnymi cenami.

No dobra, ale kim on w ogóle jest, ten Ostlund. Szwed, 16. wybór draftu z 2022 roku,

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni
22 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni
60 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni
108 zł
Anuluj