Publiczny wróg numer jeden w Montrealu przymierzył w tę sobotę czerwony trykot Canadiens. Nie, to nie żart wyjęty z jakiegoś starego forum kibiców. Chris Kreider podpisał roczny kontrakt z klubem, który przez 12 lat traktował jego nazwisko jak przekleństwo rzucane pod nosem. Dla ludzi z zewnątrz to sucha wiadomość transferowa. Dla reszty to tak, jakby ktoś zaprosił do domu hydraulika, który kiedyś zalał ci mieszkanie, i kazał mu teraz naprawiać rury we własnej sypialni.
Cofnijmy się na chwilę. 17 maja 2014 roku, finał konferencji wschodniej, pierwszy mecz. Kreider traci krawędź łyżwy po kontakcie z Aleksiejem Jemielinem, wjeżdża na Careya Price’a, kolano bramkarza się rozjeżdża, a sezon Montrealu w zasadzie kończy się tam, na lodzie. Ci, którzy tamtego ranka siedzieli w sali konferencyjnej ośrodka treningowego Canadiens i słuchali, jak Michel Therrien beznamiętnie ogłasza, że Price nie wróci do rywalizacji, mówią, że w mieście czas się wtedy zatrzymał. Część kibiców nie ruszyła zegara do dziś.
Prawda o tamtej akcji jest bardziej przyziemna niż legenda, którą karmiono się przez dekadę. To nie był świadomy nalot na bramkarza, tylko poślizg wywołany kontaktem z obrońcą gospodarzy. Nieważne, mit żyje własnym życiem, a Kreider przez 12 lat był w tym mieście czarnym charakterem, gwizdanym przy każdym powrocie na Bell Centre.
A teraz gra dla Montrealu. I szczerze mówiąc, kurwa, rozumiem każdego, kto na wieść o tym transferze wylał kawę na klawiaturę.
Jak w ogóle do tego doszło. Anaheim potrzebował miejsca pod pułapem płac, żeby dopiąć kontrofertę, jaką Filadelfia złożyła 21-letniemu Leo Carlssonowi: 5-letnia umowa, 90 milionów dolarów, 18 rocznie. Kaczki dopasowały ofertę, ale musiały skądś wziąć pieniądze, więc za obopólną zgodą zdjęły z Kreidera kontrakt obciążający pułap płacowy kwotą 6,5 miliona, wpuściły go na listę przechodnią wyłącznie w celu rozwiązania umowy, i 35-latek stał się wolnym agentem w środku września. Klasyczna hokejowa matematyka: młody talent kosztuje 18 milionów rocznie, a weteran musi się z tego powodu pakować.
Kent Hughes nie oddał za niego kompletnie nic. Żadnego wyboru draftowego, żadnego
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
Abonament 180 dni | 108 zł |



