To już nie jest zwykła transferowa saga. Dylan Larkin powiedział „dość”, poinformował Detroit Red Wings, że nie zamierza więcej występować w ich barwach, a klub odpowiedział zawieszeniem bez wynagrodzenia. Były kapitan nie zamierza wracać na lód, dopóki nie zostanie wytransferowany. Problem w tym, że Detroit nie zamierza oddawać swojej gwiazdy za wszelką cenę. Negocjacje utknęły, lista potencjalnych kierunków jest ograniczona, a Minnesota Wild, najbardziej zdeterminowany kandydat, wciąż nie zdołała przekonać Red Wings do swojej oferty. Rozpoczęła się kolejna wojna, a jej zakończenia na razie nie widać.
Od prośby o transfer do otwartego konfliktu
Cała historia rozpoczęła się jeszcze podczas letniej przerwy między sezonami, kiedy Dylan Larkin poprosił Detroit Red Wings o transfer. Była to niezwykle istotna wiadomość dla organizacji, ponieważ 30-letni środkowy przez lata stanowił twarz klubu, był jego kapitanem i jednym z najważniejszych zawodników.
Sytuacja szybko stała się publiczna, a we wrześniu Red Wings odebrali Larkinowi kapitańskie „C”. Detroit rozpoczęło sezon 2026/27 bez kapitana, a relacje pomiędzy zawodnikiem i organizacją stawały się coraz bardziej napięte.
Mimo wszystko Larkin stawił się na obozie przygotowawczym i rozpoczął rozgrywki w barwach Red Wings. Nie odmówił gry od samego początku. Nadal pełnił rolę podstawowego środkowego pierwszej formacji, otrzymywał najwięcej czasu na lodzie spośród napastników Detroit i występował w obu formacjach zespołów specjalnych.
Jego dorobek po dziesięciu spotkaniach wynosił jednak zaledwie dwie bramki i sześć punktów. Nie były to liczby, które pomagały mu w budowaniu wartości na rynku transferowym.
Nie było również przyjemnie na trybunach. Podczas inauguracji sezonu przed własną publicznością Larkin został wygwizdany przez kibiców. Na chwilę poprawił swoje relacje z fanami dzięki dobremu występowi przeciwko Ottawie, ale pozytywne emocje nie trwały długo.
W czwartek 29 października sprawa osiągnęła punkt krytyczny.
Larkin mówi: koniec. Nie wrócę, dopóki mnie nie wytransferujecie
Trener Todd McLellan poinformował dziennikarzy, że Larkin nie wystąpi w spotkaniu przeciwko Chicago Blackhawks. Jednocześnie zapowiedziano, że tymczasowy menedżer Shawn Horcoff jeszcze tego samego dnia odniesie się do całej sytuacji.
Informacja błyskawicznie wywołała falę spekulacji.
Elliotte Friedman z Sportsnet przekazał, że według kilku źródeł Red Wings zostali poinformowani w środowy wieczór, iż Larkin podjął decyzję o zaprzestaniu gry do czasu przeprowadzenia transferu. Zawodnik miał uważać, że dotychczas zachowywał się profesjonalnie, ponieważ mimo wcześniejszej prośby o wymianę nadal występował w zespole. Teraz jednak uznał, że dalsze czekanie nie ma sensu.
Podobne informacje przedstawił Frank Seravalli. Według jego źródeł plan zakładał odsunięcie Larkina od składu w celu ochrony jego wartości transferowej. Kontuzja zawodnika mogłaby bowiem poważnie skomplikować negocjacje i ograniczyć możliwości Detroit.
Niedługo później głos zabrał agent hokeisty, Pat Brisson.
– Dylan ma już dość tej sytuacji. Uważamy, że przez cały ten proces zachowywał się bardzo profesjonalnie i wykazywał gotowość do współpracy – przekazał Brisson w oświadczeniu opublikowanym przez Pierre’a LeBruna z TSN.
To oznaczało, że konflikt przestał być już tylko kwestią nieoficjalnych doniesień. Larkin nie zamierzał dłużej czekać, a jego otoczenie zaczęło publicznie wywierać presję na Detroit.
Pojawiły się nawet informacje o możliwym transferze do New Jersey Devils. Jordan Schmaltz, brat Nicka Schmaltza z Utah Mammoth, twierdził, że Larkin zmierza właśnie do New Jersey. Była to jednak niepotwierdzona pogłoska, która nie znalazła potwierdzenia w oficjalnych komunikatach ani wiarygodnych doniesieniach o sfinalizowanej wymianie.
Detroit odpowiada zawieszeniem.
Ponad 41 tysięcy dolarów straty każdego dnia
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
Abonament miesięczny | 27 zł |

