Jeśli ktoś liczył, że wraz z końcem offseason NHL skończy się również lista problemów zdrowotnych zawodników, pierwsze dni obozów treningowych szybko sprowadziły go na ziemię. Zamiast spokojnego wejścia w nowy sezon mamy prawdziwy kącik szpitalny NHL.

Kevin Fiala, Jonathan Huberdeau, Max Domi, Jason Zucker, Mathew Barzal, Nick Bjugstad czy Elias Salomonsson – lista nazwisk, które już na starcie sezonu mierzą się z urazami, operacjami albo komplikacjami po wcześniejszych kontuzjach, robi się niepokojąco długa.

Co ważne, nie wszystkie przypadki oznaczają długą absencję. Niektórzy zawodnicy powinni wrócić w ciągu kilku dni, inni stracą kilka tygodni, a w przypadku kilku nazwisk termin powrotu pozostaje kompletnie nieznany. Są też tacy, dla których początek sezonu może zamienić się w znacznie większy problem.

Fiala wciąż nie może odetchnąć

Jednym z najbardziej pechowych zawodników tego okresu jest Kevin Fiala. Szwajcar już w poprzednim sezonie zapłacił wysoką cenę za reprezentowanie kraju podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo.

W spotkaniu ze Stanami Zjednoczonymi? Nie – z Kanadą Fiala został mocno powstrzymany przy bandzie po kontakcie z Tomem Wilsonem. Sytuacja wyglądała bardzo źle. 30-letni napastnik został zniesiony z lodu na noszach, a późniejsze badania wykazały wielokrotne złamania w obrębie lewej dolnej części nogi.

Konieczna była operacja, która zakończyła jego sezon 2025-26. Fiala zdążył wcześniej rozegrać dla Los Angeles Kings 55 spotkań, zdobywając 18 bramek i 40 punktów.

Wydawało się, że kilka miesięcy rehabilitacji wystarczy, aby Szwajcar rozpoczął przygotowania do nowego sezonu razem z zespołem. Tak się jednak nie stało.

Kings poinformowali, że Fiala przeszedł kolejny zabieg związany z wcześniejszym urazem i nie rozpocznie obozu treningowego. Początkowo nie podano konkretnego terminu jego powrotu.

Później pojawiły się dodatkowe informacje. Fiala wrócił na lód kilka tygodni temu, ale zaczął odczuwać dyskomfort i konieczny okazał się kolejny zabieg. Według klubowych informacji powinien ponownie rozpocząć jazdę w najbliższym czasie, a do treningów z zespołem może wrócić w ciągu dwóch-trzech tygodni, jeśli rehabilitacja będzie przebiegała bez kolejnych komplikacji. Kings liczą nawet na jego powrót do składu w okolicach 1 listopada.

Dla Los Angeles to ogromna strata. Fiala w 288 meczach dla Kings zdobył 105 bramek i 245 punktów. W nowej rzeczywistości po zakończeniu kariery przez Anže Kopitara jego ofensywne znaczenie może być jeszcze większe.

Tym bardziej interesujące będzie to, jak Fiala zostanie wykorzystany po powrocie. W Los Angeles jest już przecież Artemi Panarin, który dołączył do zespołu dopiero po igrzyskach. Obaj są naturalnymi lewoskrzydłowymi, więc sztab Petera Laviolette’a będzie miał do rozwiązania nie tylko problem zdrowotny, ale również zagadkę dotyczącą układu ofensywy.

Huberdeau znów wypada z Calgary

Problemy zdrowotne nie omijają również Calgary Flames. Jonathan Huberdeau nie rozpocznie sezonu razem z kolegami po operacji resurfacingu stawu biodrowego.

Napastnik będzie początkowo trenował indywidualnie, a następnie ma być stopniowo wprowadzany do treningów zespołowych. To kolejny cios dla zawodnika, który już w poprzednim sezonie z powodu urazu rozegrał tylko 50 spotkań.

Zdobył w nich 10 bramek i 25 punktów – wyraźnie mniej niż rok wcześniej, kiedy w 81 meczach zanotował 28 goli i 62 punkty.

Huberdeau od dawna próbuje odnaleźć się w Calgary po transferze z Florydy. Do dziś nie zbliżył się do poziomu z sezonu 2021-22, kiedy dla Panthers zdobył aż 115 punktów. Mimo tego pozostawał jednym z najważniejszych ofensywnych zawodników Flames.

Jego nieobecność daje natomiast kolejną szansę Matwiejowi Gridinowi. Rosjanin po przeniesieniu do NHL po przerwie olimpijskiej zdobył 14 punktów w 24 meczach. W przeliczeniu na pełny sezon daje to 48 punktów.

Dla 20-letniego zawodnika, który rozpoczął sezon w AHL, byłby to bardzo ciekawy wynik.

Na swoją szansę czekają również Joel Farabee, Jegor Szarangowicz, Rory Kerins, William Stromgren, Ajdar Suniew czy Andrew Basha.

W Calgary kontuzja Huberdeau oznacza więc problem, ale jednocześnie otwiera kilka bardzo interesujących możliwości.

Toronto i bardzo niepokojąca sytuacja Domi’ego

Jeżeli jednak szukać przypadku, który budzi szczególnie dużo pytań, trudno przejść obojętnie obok Maxa Domi’ego.

Napastnik Maple Leafs rozegrał w poprzednim sezonie wszystkie 80 spotkań mimo przewlekłego urazu. Po sezonie przeszedł operację, która miała pozwolić mu rozpocząć nowe rozgrywki w pełni zdrowym.

Rehabilitacja nie przebiegła jednak zgodnie z planem.

Toronto potwierdziło, że Domi nie przeszedł badań medycznych i będzie pauzował bezterminowo. Klub nie podał harmonogramu jego powrotu.

Wcześniejsze doniesienia mówiły o poważnych komplikacjach po operacji. Według medialnych informacji zawodnik miał przez pewien czas mieć problemy z chodzeniem. Te szczegóły nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone przez Maple Leafs, dlatego należy traktować je właśnie jako doniesienia medialne, a nie oficjalną diagnozę.

Sam Domi w ostatnim sezonie zdobył 36 punktów w 80 meczach, a do tego aż 95 minut kar. Był ważnym elementem fizycznej strony zespołu i w każdym z trzech ostatnich sezonów prowadził Maple Leafs pod względem liczby minut spędzonych na ławce kar.

Jego brak może również wpłynąć na obsadę środka ataku. Domi wykonywał w Toronto ponad 400 wznowień w każdym z trzech ostatnich sezonów, a jednym z kandydatów do przejęcia jego roli może być Colton Sissons, Teddy Blueger lub Dakota Joshua. Swoją szansę może otrzymać również Jacob Quillan.

Wszystko to jest jednak drugorzędne wobec najważniejszej kwestii: kiedy Domi będzie w stanie wrócić do normalnego treningu?

Na dziś nie ma odpowiedzi.

Rielly również z problemem

Toronto przekazało przy okazji informacje dotyczące Morgana Rielly’ego. Obrońca zmaga się z infekcją wirusową, ale według klubu nie jest to poważny problem. Jego przygotowania mogą jednak zostać spowolnione i istnieje możliwość, że nie wystąpi w pierwszym meczu sezonu.

Buffalo traci Zuckera, Crevier czeka na zielone światło

W Buffalo Sabres również pojawiły się pierwsze problemy.

Jason Zucker rozpocznie sezon na liście nieobecnych z powodu przepukliny sportowej. Generalny menedżer Jarmo Kekäläinen przewiduje, że zawodnik może stracić około kilku pierwszych tygodni sezonu, choć dokładnego terminu powrotu nie ma.

To nie jest idealna wiadomość dla Buffalo. 34-letni Zucker rozegrał już ponad 800 meczów w NHL i od momentu dołączenia do Sabres zdobył 45 bramek i 98 punktów w 135 spotkaniach.

Jego miejsce w drugiej lub trzeciej formacji będzie musiał przejąć ktoś inny.

Jednocześnie Buffalo czeka na ostateczne potwierdzenie dotyczące Louisa Creviera. Obrońca pozyskany latem z Chicago przeszedł operację barku i jego udział w inauguracji sezonu stoi pod znakiem zapytania.

Jeżeli będzie zdrowy, jego wzrost oraz doświadczenie z Blackhawks mogą być bardzo cenne dla defensywy Sabres.

Barzal znów ma problem z dawnym urazem

Jeszcze większy ból głowy może mieć New York Islanders.

Klub poinformował, że Mathew Barzal nie będzie trenował przez najbliższe dwa tygodnie z powodu zaostrzenia wcześniejszego urazu i związanego z nim stanu zapalnego.

Szczegółów kontuzji nie ujawniono.

Problem polega na tym, że Barzal miał już wcześniej problemy zdrowotne. W 2025 roku uraz zakończył jego sezon, a wiosną 2026 roku nie zagrał również na mistrzostwach świata z powodu – jak określono – niewielkiego, istniejącego wcześniej urazu.

Nie wiadomo, czy obecny problem jest bezpośrednio związany z tamtym przypadkiem.

Wiadomo natomiast, że strata Barzala nawet na kilka tygodni byłaby dla Islanders bardzo odczuwalna.

W poprzednim sezonie 29-letni napastnik prowadził drużynę w punktacji, zdobywając 19 goli i 72 punkty. W swoim ostatnim w pełni zdrowym sezonie miał natomiast 23 bramki i 80 punktów.

Islanders chcą wrócić do play-offów. W składzie pojawił się Matthew Schaefer, jest Ilya Sorokin, a do zespołu dołączył Brayden Schenn. Barzal miał być jednym z głównych kreatorów ofensywy.

Teraz jego przygotowania zostały mocno zakłócone.

New Jersey traci Bjugstada na kilka miesięcy

W New Jersey sytuacja jest bardziej jednoznaczna.

Nick Bjugstad doznał zerwania mięśnia piersiowego podczas treningu w offseason i przeszedł operację. Jego rehabilitacja ma potrwać od czterech do sześciu miesięcy.

Oznacza to bardzo długą przerwę i potencjalnie stratę znacznej części sezonu.

34-letni Bjugstad miał rozpocząć rozgrywki jako czwarty środkowy Devils. Po transferze z St. Louis rozegrał dla New Jersey 26 spotkań, ale nie zdobył bramki i zanotował zaledwie dwa punkty.

Jego wartość miała być przede wszystkim związana z doświadczeniem, rozmiarami i uniwersalnością.

Teraz o miejsce w czwartej formacji mogą walczyć Jesper Boqvist, Evan Rodrigues, Dawson Mercer, Colin White czy Amadeus Lombardi.

Drugim problemem Devils jest Johnathan Kovacevic, który będzie podczas obozu ograniczony treningowo po drobnym zabiegu prawego kolana.

Los Angeles ma więcej problemów

Jakby Fiala nie wystarczył, Kings mają kolejne nazwiska na liście.

Mats Zuccarello doznał drobnego urazu barku po upadku i ma opuścić tylko kilka dni. Brian Dumoulin nie przeszedł natomiast badań przed obozem i szuka drugiej opinii medycznej.

W przypadku doświadczonego obrońcy szczegółów nie podano.

To o tyle dziwne, że Dumoulin rozegrał w poprzednim sezonie wszystkie 82 spotkania dla Los Angeles.

W przypadku Fiali sytuacja wygląda jednak coraz bardziej optymistycznie – o ile kolejne tygodnie nie przyniosą następnego zwrotu akcji.

Islanders odzyskują Engvalla

Na Long Island pojawiła się również dobra wiadomość.

Pierre Engvall, który opuścił cały poprzedni sezon po operacjach biodra i kostki, pojawił się na lodzie już pierwszego dnia obozu z pierwszą grupą zawodników.

Szwed nie grał od kwietnia 2025 roku.

Teraz Peter DeBoer dostaje nietypowe zadanie: spróbować odbudować zawodnika, który nadal ma przed sobą cztery lata kontraktu wartego łącznie 21 milionów dolarów.

Jeśli Engvall rzeczywiście wróci do zdrowia, Islanders mogą otrzymać do dyspozycji dodatkowego dużego skrzydłowego, którego przez ostatni rok praktycznie nie mieli.

San Jose traci dwóch zawodników

W San Jose Sharks na początku obozu zabraknie Quentina Musty’ego i bramkarza Kyle’a Keysera.

Obaj mają urazy górnej części ciała, a przewidywany okres absencji wynosi około dwóch miesięcy.

W przypadku Musty’ego problem jest szczególnie istotny. 21-letni napastnik, wybrany z numerem 26 w drafcie 2023 roku, walczył o miejsce w NHL i każda minuta treningów podczas obozu mogła być dla niego niezwykle cenna.

Keyser jest natomiast zawodnikiem głębi bramkarskiej, więc jego brak ma mniejsze znaczenie dla układu pierwszego zespołu.

Winnipeg czeka na Salomonssona

W Winnipeg Jets nadal czekają na Eliasa Salomonssona.

Obrońca przeszedł wiosną operację barku i jego powrót przewidywany jest dopiero w okolicach końca października.

Salomonsson rozegrał w poprzednim sezonie 32 mecze i wyrobił sobie opinię solidnego defensora. Jego absencja oznacza więc, że Jets będą musieli przez pierwszą część sezonu radzić sobie bez zawodnika, który miał być blisko stałego miejsca w składzie.

Walker Duehr dopiero wznowił jazdę po urazie dolnej części ciała. W jego przypadku nie ma jeszcze konkretnego terminu powrotu.

Nashville traci nowy nabytek

W Nashville problemy są na szczęście krótkoterminowe.

Witalij Pinczuk, jeden z najbardziej interesujących nowych zawodników Predators, zmaga się z urazem górnej części ciała i został określony jako day-to-day.

Dla Białorusina to wyjątkowo niefortunny moment.

Pinchuk podpisał latem z Nashville roczny kontrakt wart 1,025 miliona dolarów po znakomitym okresie w KHL. W sezonie 2025-26 zdobył dla Dinama Mińsk aż 31 bramek i 66 punktów w 65 spotkaniach.

Wcześniej miał na koncie 25 goli i 43 punkty.

Nashville liczy, że zawodnik może wypełnić część ofensywnej luki powstałej po odejściu Luke’a Evangelisty. Dlatego nawet kilka dni straconych podczas obozu nie jest dla niego idealnym scenariuszem.

Anaheim i problem, którego nie można ignorować

Anaheim Ducks również rozpoczęli obóz z kilkoma kontuzjami.

Ian Moore będzie pauzował od dwóch do czterech tygodni z powodu urazu dolnej części ciała. Ryan Poehling jest day-to-day, a prospekt Herman Träff opuści dzień lub dwa z powodu choroby.

Największy problem dotyczy jednak Moore’a.

Anaheim stracił latem Johna Carlsona, Jacoba Troubę i Radko Gudasa, a Olen Zellweger został oddany do Buffalo. Jedynym znaczącym wzmocnieniem defensywy był Nick Jensen.

To oznacza, że Ducks już przed sezonem mają bardzo mało doświadczenia na niebieskiej linii.

Moore rozegrał w poprzednim sezonie 67 spotkań, zdobywając 12 punktów. Nie był zawodnikiem pierwszego planu, ale przy obecnym składzie jego znaczenie mogło być znacznie większe niż sugerują same statystyki.

Każdy dodatkowy uraz w defensywie może więc szybko zamienić się w problem systemowy.

Flyers mogą przynajmniej odetchnąć

Nie wszędzie jednak mamy złe wiadomości.

Owen Tippett i Noah Cates rozpoczęli obóz treningowy Philadelphia Flyers deklarując pełną gotowość do gry.

Tippett opuścił drugą rundę play-offów z powodu problemów z krwawieniem wewnętrznym i przepukliny sportowej, która wymagała operacji.

Cates również nie dokończył serii z Carolina Hurricanes z powodu urazu dolnej części ciała, ale uniknął operacji.

Obaj są obecnie zdrowi.

Dla Flyers to szczególnie istotne, ponieważ Tippett był jednym z ważnych zawodników podczas zwycięskiej pierwszej rundy przeciwko Pittsburgh Penguins.

NHL jeszcze nie zaczęła sezonu, a lista problemów już jest długa

Pierwsze dni obozów treningowych pokazały coś, o czym każda drużyna NHL doskonale wie: najtrudniejszym przeciwnikiem przed rozpoczęciem sezonu czasami nie jest rywal z drugiej strony lodowiska, lecz własne ciało zawodnika.

Wśród wymienionych przypadków mamy praktycznie cały przekrój problemów:

– powikłania po operacjach,
– nawroty wcześniejszych urazów,
– kontuzje odniesione podczas offseason,
– zawodników dopiero wracających po wielomiesięcznych rehabilitacjach,
– a także tych, którzy jeszcze nie wiedzą, kiedy właściwie będą mogli wrócić na lód.

Fiala, Huberdeau, Domi, Barzal i Bjugstad to nazwiska, które mogą mieć bezpośredni wpływ na sytuację swoich zespołów. Do tego dochodzą Zucker, Crevier, Salomonsson, Moore czy Musty – zawodnicy o różnym znaczeniu dla swoich drużyn, ale wszyscy tracą niezwykle ważny okres przygotowawczy.

I właśnie to jest najbardziej irytujące w kontuzjach na początku sezonu.

Nie chodzi wyłącznie o liczbę opuszczonych spotkań. Obóz treningowy to moment, w którym zawodnik walczy o miejsce w składzie, zgrywa się z nowymi partnerami, poznaje system trenera i buduje formę na pierwsze tygodnie sezonu.

Każdy opuszczony dzień może więc mieć konsekwencje wykraczające poza samą datę powrotu.

A sezon 2026-27 jeszcze się nawet na dobre nie rozpoczął.