„Nic nie czułem.” Tym zdaniem Devin Cooley zaczął rozmowę dla Sportsnetu 18 października, kilka minut po tym, jak zatrzymał 34 strzały Carolina Hurricanes i wygrał z nimi 3:2. Reporter Brendan Parker liczył pewnie na to, co dostaje się zwykle: że chłopaki zagrali pełne 60 minut i że bierzemy mecz po meczu. Dostał wykład z psychologii poznawczej.

Powiem wprost, bo od tego jest felieton: czekałem na to latami. Pomeczowe wywiady w hokeju brzmią często jak protokół z zebrania wspólnoty mieszkaniowej. Wrzuciliśmy krążek w tercję, zagraliśmy swoje, dziękujemy kibicom. Po dwóch minutach wiem tyle samo, ile wiedziałem przed włączeniem transmisji. Cooley zrobił coś odwrotnego. Wyjaśnił, że kiedy bawi się grą za bardzo, z bramkarza nieświadomego staje się świadomym, a jego świadoma głowa w bronieniu jest do niczego. Niech więc pracuje ta nieświadoma, bo reaguje szybciej. Zapytany, jak obronił konkretny strzał, odpowiedziałby, że nie ma pojęcia.

Tydzień później, po kolejnej wygranej, dorzucił, że czuje pełną kontrolę nad swoim umysłem, a w domu nie myśli prawie o niczym, tylko czyta z królikiem.

Z królikiem.

To coś, co stało się niemal rutyną: Cooley gra świetny mecz, staje przed kamerą na żywo i

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament miesięczny
27 zł
Anuluj

2 KOMENTARZE