Ocena dnia:

Wystawiam solidną czwórkę, choć do piątki trochę zabrakło. Przede wszystkim emocji rozłożonych na wszystkie spotkania. Bo o ile Seattle z Toronto urządziły nam prawdziwy hokejowy rollercoaster, o tyle pozostałe trzy mecze kończyły się trzy- lub czterobramkowymi różnicami. Widowisko było, ale dramaturgia już niekoniecznie.

W Edmonton mieliśmy tradycyjną Bitwę o Albertę, która tym razem bardziej przypominała jednostronne lanie. Oilers rozbili Flames 4:0, Tristan Jarry obronił wszystkie 24 strzały, a Connor McDavid ustanowił rekord NHL, notując asystę w każdym z pierwszych 13 meczów sezonu. Ma już 36 punktów, w tym 28 asyst! Nawet Gretzky nie rozpoczynał rozgrywek tak długą serią spotkań z asystą. Calgary dodatkowo straciło bramkarza Devina Cooleya, który doznał kontuzji po zderzeniu z Coltonem Dachem. Cztery kolejne zwycięstwa Flames? Historia. Coś mi się wydaje że drugiej takiej serii w sezonie już nie zanotują.

Ciekawie zrobiło się też w Denver, gdzie Avalanche pokonali Devils 5:2. New Jersey prowadziło po golu Connora Browna w osłabieniu, ale w trzeciej tercji gospodarze urządzili sobie strzelecki trening. Cztery bramki, w tym dwa trafienia w odstępie 62 sekund. Nathan MacKinnon rozjechał defensywę Devils w indywidualnej akcji, a Brent Burns osiągnął 950 punktów w karierze, awansując na dziesiąte miejsce wśród najskuteczniejszych obrońców w historii ligi. Jake Allen obronił 39 strzałów i mimo to wyjechał z pięcioma golami w bagażu.

30 dzień sezonu NHL – ocena – 4

Ocena:

Rookie dnia: Dwa gole jedynki nie pomogły, ale są

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament miesięczny
27 zł
Anuluj