„To nigdy nie chodziło o pieniądze. Bardziej o fatalną komunikację i brak szacunku” – tak Nikita Kuczerow wyjaśnił powody swojej decyzji o odejściu z Tampa Bay Lightning. Gwiazdor po raz pierwszy tak otwarcie odniósł się do konfliktu z klubem, a jego słowa rzucają nowe światło na całą sprawę. W międzyczasie głos zabrali agent zawodnika i jeden z jego najbliższych kolegów z drużyny. Pojawiły się również konkretne nazwiska potencjalnych partnerów, z którymi Rosjanin chciałby występować w jednym zespole.

Najważniejsze jest jednak to, że konflikt najwyraźniej nie dotyczy wyłącznie pieniędzy. W centrum sporu znalazły się relacje z kierownictwem klubu, sposób prowadzenia rozmów kontraktowych i poczucie, że jedna z największych gwiazd w historii organizacji nie została potraktowana z należnym szacunkiem.

Dwie rozmowy w cztery miesiące. Kuczerow wyjaśnia swoją decyzję

Kuczerow nie pozostawił większych wątpliwości, że jego prośba o transfer jest przemyślana. W poniedziałek, odnosząc się do całej sytuacji, zadeklarował jednocześnie, że dopóki pozostaje zawodnikiem Lightning, będzie robił wszystko, aby pomagać drużynie.

– Na ten moment jestem częścią tego zespołu i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby pomóc kolegom wygrywać – powiedział Rosjanin.

Nie oznacza to jednak, że zamierza wycofać swoją decyzję. Zapytany wprost o możliwość zmiany stanowiska, odpowiedział krótko: złożył prośbę o transfer i pozostaje przy swoim.

Znacznie ciekawsze były szczegóły dotyczące przyczyn konfliktu. Kuczerow wskazał przede wszystkim na sposób, w jaki kierownictwo Tampa Bay prowadziło negocjacje dotyczące jego przyszłości. Według jego relacji w ciągu ostatnich czterech miesięcy doszło zaledwie do dwóch rozmów.

– To nigdy nie chodziło o pieniądze. Bardziej o fatalną komunikację i brak szacunku. Przez ostatnie cztery miesiące odbyliśmy tylko dwie rozmowy, a Julien [BriseBois] ostatecznie dał mi do zrozumienia, że 1 lipca mogę odejść – wyjaśnił napastnik.

To istotne, ponieważ w medialnych doniesieniach od początku dominował wątek finansowy. Pojawiały się informacje, że obóz zawodnika oczekuje kontraktu o wartości sześciu lat i 20 milionów dolarów rocznie, podczas gdy propozycja Tampa Bay miała opiewać na około 15 milionów za sezon przez cztery lata.

Elliotte Friedman, jeden z najlepiej poinformowanych dziennikarzy zajmujących się NHL, przedstawił jednak nieco inną interpretację. Jego zdaniem astronomiczne oczekiwania finansowe mogły być konsekwencją przeciągających się negocjacji, a nie pierwotnym stanowiskiem Kuczerowa.

– Myślę, że właśnie o to chodziło. Chciał, żeby ta sprawa została tutaj rozwiązana – mówił Friedman w podcaście „32 Thoughts”.

Dodał również, że żądanie sześciu lat i 20 milionów dolarów rocznie mogło z czasem stać się wyrazem narastającej frustracji. Innymi słowy, im dłużej Tampa Bay zwlekała z konkretnymi rozmowami, tym bardziej rosły oczekiwania zawodnika.

To zmienia perspektywę całego konfliktu. Jeśli relacja Friedmana jest trafna, Lightning mogli doprowadzić do sytuacji, w której negocjacje dotyczące nowego kontraktu przestały być wyłącznie rozmową o warunkach finansowych. Dla Kuczerowa problemem stało się również to, w jaki sposób klub traktował go podczas rozmów o dalszej współpracy.

Agent i Hagel stają w obronie Kuczerowa

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament miesięczny
27 zł
Anuluj